Informujemy, że na naszej stronie internetowej www.izba-lekarska.org.pl wykorzystujemy pliki cookies. Modyfikowanie, blokowanie i usuwanie plików cookies możliwe jest przy użyciu przeglądarki internetowej.  Więcej informacji na temat plików cookies można znaleźć w INFORMACJI DOTYCZĄCEJ PLIKÓW COOKIES.
x
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
MINISTER ZDROWIA W ŚIL (26.09.2018 r.)
AAA

Lipiec 2014



30 lipca 2014 roku

Portal „Rynek Zdrowia”  publikuje artykuł o planach zrównania uprawnień lekarzy z I stopniem specjalizacji, posiadających odpowiednie doświadczenie, z uprawnieniami lekarzy specjalistów.  „Zdaniem OZZL i samorządu lekarskiego ‘jedynkowicze’ powinni odzyskać pełną możliwość pracy w ramach kontraktu z NFZ, o ile ministerstwo poważnie myśli o poprawie dostępności do specjalistów w ramach tzw. pakietu kolejkowego” – podkreśla źródło.

Czterdziestu dziennie…

Lekarze, aby bronić swoich interesów i skonsolidować środowisko medyków posiadających I stopień specjalizacji, utworzyli Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, które z założenia ma wspierać  „jedynkowiczów” przy kontraktowaniu umów z NFZ.

Zdaniem cytowanej przez portal Elżbiety Augustyniak-Brudz, przewodniczącej Stowarzyszenia, w sytuacji kiedy brakuje lekarzy, dyskryminowanie tych z I stopniem specjalizacji i bogatym doświadczeniem prowadzi do sytuacji patologicznych. „Zdarza się, że w poradniach specjalistycznych lekarze przyjmują i po 40 pacjentów dziennie, bo nikt ich nie zastąpi - mówi Augustyniak-Brudz. - Tymczasem „jedynkowicze” nawet tracili pracę” – komentuje przewodnicząca.

Rozwiązanie bez gwarancji?

Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy ministerstwa, przekonuje, że zwiększanie wielkości kontraktów, a tym samym zwiększanie zatrudnienia lekarzy z pierwszym stopniem specjalizacji nie jest gwarancją ograniczenia kolejek – podkreśla Rynek Zdrowia.

Rzecznik dodaje, że z informacji przekazanych przez NFZ do ministerstwa wynika, że Fundusz nie wyklucza możliwości weryfikacji wyceny punktowej dotyczącej personelu - w  ramach zarządzenia określającego kryteria oceny ofert w postępowaniu w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.

„NFZ nie zgadza się z opinią, że z powodu przepisów zawartych w zarządzeniu w sprawie określenia kryteriów oceny ofert w postępowaniu w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zmniejszyła się dostępność do świadczeń AOS” – informuje cytowany przez portal Krzysztof Bąk.
 

28 lipca 2014 roku

 „Rzeczpospolita” publikuje wywiad Katarzyny Nowosielskiej z Igorem Radziewiczem-Winnickim, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia.  Dziennik pyta ministra m.in. o leki, które zamiast być dostępne dla polskiego pacjenta w aptece „wyjeżdżają” z kraju i są sprzedawane przez przedsiębiorców zagranicą, z większym zyskiem.

„Zdajemy sobie z tego sprawę. Wywóz leków to negatywny efekt ustawy refundacyjnej – komentuje minister. Obniżyliśmy ceny leków w Polsce do poziomu najniższego w Europie. W związku z tym coraz częściej stają się one przedmiotem handlu równoległego. Samo zjawisko nie jest nielegalne ani szkodliwe, lecz coraz częściej okazuje się, że pacjenci w Polsce mają trudności z nabyciem poszczególnych leków” – podkreśla Radziewicz-Winnicki.

Minister deklaruje, że w nowelizacji ustawy przewidziano wzmożenie nadzoru Inspekcji Farmaceutycznej (GIF) nad obrotem lekami. Natomiast dla leków, których niedobory występują najczęściej, wzniesiono obowiązek uzyskania zgody GIF przed wywozem za granicę. „W efekcie każdy hurtownik, który zechce wywieźć lek zaznaczony na tej liście, powinien uzyskać zgodę GIF. Jeśli nie dopełni tego obowiązku, lub  mimo sprzeciwu Inspekcji wywiezie leki – powinien się liczyć z karą finansową. Te będą dotkliwe, ponieważ wyniosą nawet 50 tys. zł” – podkreśla minister. „To może nie być rozwiązanie idealne, ale na pewno zgodne z prawe unijnym. (…) Z drugiej strony zabezpiecza pacjenta i pozwala na szybkie zlokalizowanie leku, którego mu potrzeba” – zapewnia podsekretarz.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu „Rz”.

 

25 lipca 2014 roku

Portal Rynek Zdrowia w notatce pt. „CBOS: przez pół roku ze świadczeń zdrowotnych korzystało aż 87 proc. badanych” przytacza dane czerwcowego sondażu, z którego wynika, że: „W ciągu sześciu miesięcy poprzedzających sondaż 87 proc. badanych korzystało ze świadczeń zdrowotnych z powodu choroby lub stanu zdrowia swojego lub dziecka, ze świadczeń takich nie korzystało 13 proc. ankietowanych”.
„Według badań CBOS trzy czwarte Polaków (74 proc.) zasięgnęło porady lekarza ogólnego, ponad połowa (54 proc.) udała się o pomoc do lekarza specjalisty; 51 proc. ankietowanych korzystało z laboratorium analitycznego albo innej pracowni diagnostycznej, a 50 proc. - ze świadczeń stomatologa lub pracowni protetycznej.
Cztery piąte badanych (80 proc.) korzystało w minionym półroczu z usług finansowych z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, a blisko połowa (48 proc.) płaciła za świadczenia z własnej kieszeni lub korzystała z dodatkowego, dobrowolnego ubezpieczenia. Najliczniejsze grupy stanowią respondenci leczący się wyłącznie w ramach NFZ (39 proc.) oraz korzystający zarówno z usług co najmniej częściowo refundowanych przez NFZ, jak i z opłacanych w całości we własnym zakresie (41 proc.)” – przytacza portal.

Wszystko i „od ręki”
Z usług świadczonych poza powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym, według odpowiedzi respondentów, korzystają najczęściej osoby (68 proc.) uzasadniające wybór krótszym czasem oczekiwania na wizytę. „Co piąty ankietowany z tej grupy, wymieniając najważniejsze powody swojej decyzji, wskazuje na możliwość załatwienia wszystkiego ‘od ręki’, podczas jednej wizyty (23 proc.), poczucie, że podczas prywatnych wizyt specjaliści starają się bardziej (22 proc.), a także na dogodniejsze godziny przyjęć (20 proc.) i przekonanie o większych kompetencjach personelu medycznego zatrudnionego w takich placówkach (19 proc.) – cytuje serwis.

Od 2012 – bez zmian
Wśród respondentów próbowano wysondować nastawienie do prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Okazało się, że od 2012 roku gotowość do wykupu prywatnych usług nie zmieniła się – w dalszym ciągu przeważająca grupa badanych (51 proc.) nie wykupuje dodatkowego ubezpieczenia i nie jest tym zainteresowana
„Jedna trzecia respondentów (35 proc.) rozważałaby wykupienie dobrowolnego ubezpieczenia, aby mieć zagwarantowane, w razie potrzeby, nieodpłatne leczenie na wyższym poziomie oraz możliwość korzystania z usług, których nie obejmuje obowiązkowe ubezpieczenie w NFZ” – czytamy na stronach Rynku Zdrowia.

 

16 lipca 2014 roku

„Dziennik Zachodni” publikuje rozmowę red. Aldony Minorczyk-Cichy z prezesem ORL w Katowicach, Jackiem Kozakiewiczem „W Słupsku pobito lekarkę, bo źle wypisała receptę”. Tekst dotyczy problemu agresji pacjentów wobec lekarzy w trakcie wypełniania obowiązków zawodowych. „Znaczna grupa lekarzy narażona jest na pogróżki, wulgaryzmy ze strony pacjentów i ich rodzin. Zaś wcale nie mała liczba padła ofiarą napaści fizycznej. W poradni w Słupsku lekarka została pobita, bo na recepcie wypisała niewłaściwą ilość opakowań lekarstwa. (…). Mamy do czynienia z brutalizacją życia społecznego. Z drugiej strony Polakom coraz trudniej jest poruszać się w "pseudosystemie  ochrony zdrowia". Nie radzą sobie z trudnościami, dostępem do leczenia, ograniczeniami. W środku jest lekarz, którego obwinia się, a  on sam też boryka się z trudnościami, limitami, ograniczeniami finansowymi.” – mówi prezes ORL.

Więcej informacji na ten temat można przeczytać w „Aktualnościach” na naszej stronie internetowej: http://www.izba-lekarska.org.pl/aktualnosci/966-komunikat
 

10 lipca 2014 roku

„Rzeczpospolita” w tekście Katarzyny Nowosielskiej „Na błędach w refundacji tracą chorzy” informuje o wynikach kontroli przeprowadzonych w ubiegłym roku przez NFZ. W 2013 roku Fundusz skontrolował 2,8 tys. lekarzy, to aż o 150 proc. więcej w stosunku do roku poprzedniego. Więcej o blisko ¾ było również kontroli w aptekach. „Za nieprawidłowości pojawiające się w ordynowaniu leków refundowanych [kontrolerzy] kazali zwrócić medykom 3,2 mln zł. Lekarze przyznają, że kontrole rzeczywiście są dotkliwe.” 

 

5 lipca 2014 roku

„Dziennik Zachodni” w tekście Agaty Pustułki „NFZ tnie, a kolejki rosną!” informuje o procederze zmniejszania przez Fundusz kontraktów na świadczenia w województwie śląskim, głównie w zakresie rehabilitacji i opieki długoterminowej. Jako przykłady podaje obcięcie kontraktów m.in. dla Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu i Górnośląskiego Centrum Rehabilitacji „Repty” w Tarnowskich Górach. „Takie działania NFZ to zmuszanie dyrektorów do zwolnień.  Większość świadczeniodawców krytykuje wymogi stawiane przez NFZ, których spełnienie pozwala na otrzymanie kontaktu. (…) Jednocześnie śląski oddział NFZ lekką ręką oddał  niedawno do centrali, przy protestach m.in. Śląskiej Izby Lekarskiej, 200 mln zł, bo w zeszłym roku niższa od przewidywanej była refundacja leków, ale też w tej sumie było ok. 40 mln zł, których „nie udało się” wydać na leczenie.”
 

2 lipca 2014 roku

„Dziennik Zachodni” w notatce „System wie o wizytach u lekarzy” podsumowuje rok działalności systemu Zintegrowanego Informatora Pacjenta (ZIP). „Od 1 lipca 2013 r. do 30 czerwca 2014 r. do śląskiego oddziału NFZ wpłynęło 271 informacji o prawdopodobnych nieprawidłowościach na indywidualnych kontach ZIP. Użytkownicy zakwestionowali świadczenia na kwotę 122,5 tys. zł. (…) Najwięcej, bo aż 99 zgłoszonych spraw, dotyczyło ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (tu zakwestionowano świadczenia na kwotę ok. 16 tys. zł). (…) System dostarcza pacjentowi informacji o świadczeniach udzielonych mu od 2008 r.”