Informujemy, że na naszej stronie internetowej www.izba-lekarska.org.pl wykorzystujemy pliki cookies. Modyfikowanie, blokowanie i usuwanie plików cookies możliwe jest przy użyciu przeglądarki internetowej.  Więcej informacji na temat plików cookies można znaleźć w INFORMACJI DOTYCZĄCEJ PLIKÓW COOKIES.
x
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
WIGILIA OSL I OROZ - 14.12.2017
AAA

Luty 2015



25 lutego 2015 roku

„Dziennik Zachodni” w tekście Agaty Pustułki „Superszpital będzie leczył jeszcze lepiej” informuje o planach połączenia dwóch placówek należących do Śląskiego Uniwersytetu Medycznego: Centralnego Szpitala Klinicznego i Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii „Ceglana”. „Pod koniec marca w tej sprawie ma się wypowiedzieć senat SUM, ale już dziś można stwierdzić, że sprawa jest przesądzona  - szpitale staną się jednym organizmem. (…) Będzie to przypuszczalnie największy szpital w Polsce.
- Liczę, że deklaracje dyrekcji szpitala oraz władz uczelni o tym, że nie będzie redukcji zatrudnienia, a placówka będzie się rozwijać, zostaną spełnione - mówi dr Jacek Kozakiewicz, przewodniczący Śląskiej Rady Lekarskiej. Nie kryje przy tym niezadowolenia, że materiały dotyczące połączenia szpitala członkowie rad dostali zaledwie kilka dni temu. - Poza tym ich zawartość rozczarowuje, bo nie ma w nich szczegółów, a dyrektor placówek Dariusz Jorg sprawiał wrażenie zniecierpliwionego tym, że ktoś ma w ogóle jakiekolwiek pytania, a przecież chyba nie ma się co dziwić, skoro sprawa dotyczy tak niezwykle istotnego procesu restrukturyzacji. Cóż. Było ostro - wyjaśnia dr Kozakiewicz i dodaje: - Dostałem jednak zapewnienie, zarówno ze strony przedstawicieli urzędu wojewódzkiego, jako i marszałkowskiego, że połączenie szpitali nie utrudni pacjentom dostępu do leczenia.”



17 lutego 2015 roku

„Dziennik Gazeta Prawna” w tekście Klary Klingier „Sąd: liczy się pacjent, a nie formalności” informuje o wyroku jaki zapadł przed Sądem Najwyższym w sprawie lekarza, od którego NFZ żądał zwrotu refundacji za leki dla pacjenta z powodu drobnych błędów formalnych w jego dokumentacji medycznej. „Sąd Najwyższy uznał, że nie musi zwracać pieniędzy funduszowi (…) Zdaniem prawników wyrok jest precedensowy. Sędzia w uzasadnieniu napisał wprost: umowa między NFZ a lekarzem ma zapewnić przede wszystkim to, żeby pacjent otrzymywał leki, których potrzebuje. I – jak to określił – „nie należy przywiązywać nadmiernej wagi do dosłownego brzmienia umowy”. Dlatego źle zapisany PESEL, błędnie przystawiona pieczątka czy inny błąd formalny nie może być podstawą do żądania zwrotu całej refundacji. (…) Sędziowie podkreślali, że „bez wykazania, że leki i świadczenia medyczne, ze względu na nienależyte wykonanie umowy przez lekarza trafiły do osoby nieuprawnionej do otrzymania ich ze środków publicznych, żądanie zwrotu kosztów refundacji przepisanych przez lekarza leków nie znajduje uzasadnienia”. I jeszcze dobitnie stwierdzali, że skoro leki otrzymała osoba uprawniona do ich uzyskania ze środków publicznych, to ich koszty obciążają z mocy prawa NFZ. „Należy wobec tego powtórzyć, że żądanie w takiej sytuacji refundacji od lekarza nie ma żadnej podstawy prawnej” – udowadniali sędziowie.”

 

12 lutego 2015 r.

Dziennik „Rzeczpospolita” w artykule zatytułowanym „Minister milczy na temat leków” podkreśla, że Bartosz Arłukowicz wciąż nie wywiązał się z obowiązku przygotowania dla Sejmu sprawozdania z efektów funkcjonowania ustawy refundacyjnej.
O powinności tej przypomnieli mu prof. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich, oraz Naczelna Rada Lekarska – informuje autor materiału. Zgodnie z art. 84 ustawy refundacyjnej podsumowanie takie rząd powinien przedłożyć Sejmowi po upływie dwóch lat od wejścia w życie ustawy. Termin upłynął 1 stycznia 2014 r., bo przepisy obowiązują od 2012 r.
„Roczna zwłoka w przygotowaniu sprawozdania może być odczytywana jako niechęć ujawniania wszystkich skutków wprowadzenia ustawy refundacyjnej w życie. Bez względu na to, jakie są powody tej zwłoki, podkreślić należy, iż stanowi ona niedopuszczalne i rażące naruszenie przepisów ustawy” – napisał do resortu Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

 

3 lutego 2015 r.

„Dziennik Zachodni” w tekście Agaty Pustułki „Mapa zdrowotnych potrzeb” informuje o planach stworzenia ogólnopolskiej mapy potrzeb zdrowotnych w oparciu o przygotowane przez wojewodów mapy poszczególnych województw. „Wojewoda  śląski Piotr Litwa już przystąpił do działania, bo do końca marca chce powołać wojewódzką radę, która opracuje mapę. (…) Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia mają się w niej znaleźć m.in. wszyscy konsultanci, co w przypadku województwa śląskiego oznacza… ponad 80 osób!” Autorka o komentarz w tej sprawie poprosił dr Jacka Kozakiewicz, prezesa ORL w Katowicach: „W świetle art.68 Konstytucji RP konieczne jest precyzyjne określenie przez państwo zarówno zakresu świadczeń gwarantowanych, jak i jednostek organizacyjnych niezbędnych do realizacji tych świadczeń. Brak tego określenia, zapowiadanego już przed niespełna ćwierćwieczem, jest jedną z istotnych przyczyn postępującej degradacji wielu publicznych szpitali oraz rozmycia odpowiedzialności za niedostatki i pogorszenia dostępności do wielu świadczeń medycznych. Regionalna mapa potrzeb zdrowotnych jest, moim zdaniem, nawiązaniem do niezrealizowanego zapisu w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 r. Były Minister Zdrowia prof. Zbigniew Religa proponował przyjęcie ustawy o sieci szpitali, ale projekt nie znalazł wystarczającego zrozumienia u decydentów. Nieodzowne jest oczywiście odpowiednie dopasowanie regionalnej mapy potrzeb zdrowotnych do prowadzonej polityki państwa w zakresie kształcenia lekarzy i lekarskich specjalizacji. Jak pokazały przykłady wielu krajów rozwiniętych, rdzeniem dobrze funkcjonującej ochrony zdrowia powinien być odpowiednio dobrany i zabezpieczony sektor publiczny, uzupełniany w miarę potrzeb i możliwości państwa oraz społeczeństwa sektorem prywatnym.”

 

2 lutego 2015 r.

Portal internetowy Medexpress w artykule zatytułowanym „Lekarz czy służący?” stawia znak zapytania nad wizerunkiem lekarzy POZ po konflikcie z Ministerstwem Zdrowia.
 „Społeczeństwo, które z zasady nie ufa politykom, dziś ufa im bardziej niż lekarzom – choć lekarz to zawód zaufania. To bardzo smutna diagnoza, nie tylko dla lekarzy, ale przede wszystkim dla społeczeństwa – komentuje autorka. Poczucie bezpieczeństwa i zadowolenie mają ogromny wpływ na tzw. jakość życia.
Dlaczego w wojnie pomiędzy ministerstwem a lekarzami POZ pacjenci opowiedzieli się za ministerstwem? To proste – nikt nie lubi, gdy ktoś bogaci się za publiczne pieniądze, a taki właśnie przekaz powtarzał minister Arłukowicz, a za nim media. Trudno się dziwić, że pacjenci czują się zagrożeni, kiedy pozbawiono ich opieki medycznej, do której mają konstytucyjne prawo. Dlaczego ufają politykom? Ponieważ to lekarz zamknął drzwi przed pacjentem, a nie minister. Inne przyczyny leżą w stereotypach i ich wykorzystaniu w sporze” – czytamy na stronie internetowej portalu. „Lekarze mogą nadal przekazywać swoją interpretację. By walczyć o wizerunek warto wykorzystać zainteresowanie mediów i popularność internetowej komunikacji” – sugeruje autorka artykułu.