ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2022 nr 293

Pro Medico • październik 2022 18 Piotr Biernat zastępcaredaktoranaczelnego ProMedico Lekarz potrzebny światu Pewnie doktor Bartłomiej Osadnik byłby dziś zwykłym chorzowskim lekarzem ortopedą, takim jakich wielu w szpitalach. Może doszedłby do zajmowanego dziś stanowiska zastępcy ordynatora. Może nawet zrobiłby doktorat, na który nie ma wciąż czasu. Może osiągnąłby jeszcze wiele... gdyby nie ten jeden dzień, który zmienił jego życie. Nie wie dokładnie, kiedy i dlaczego obejrzał tego dnia film pod tytu- łem „Hotel Ruanda” o człowieku, który dał schronienie uchodźcom, ratując ich od śmierci w oszalałej, krwawej wojnie afrykańskich ple- mion. I o tym, że kiedy reszta świata zamknęłaoczyna śmierćmilionów ludzi, ów jeden człowiek wpłynął na losy świata, ratując bezbronnych, potrzebujących pomocy ludzi. Ten dzień: 7 kwietnia 1994 roku, doskonale pamiętają wszyscy, którzy interesują się sprawami krajów afrykańskich. Wtedy właśnie doszło do pierwszychmasowychmordówna ludności z plemieniaTutsi przez Hutu. Rozpoczęło się piekło, którego skutki odczuwalne sąwRuandzie do dziś. Zabójcy nie ponieśli sprawiedliwej kary – odstąpiono od kar śmierci, a wyroki w stosunku do przewinień były raczej symbolicz- ne, gdyż winnych było zbyt wielu. Kaci i ofiary połączone są poprzez sąsiedztwo, wspólną pracę czy nawet więzy rodzinne. Proces lecze- nia społeczeństwa z tej traumy będzie trwał jeszcze wiele lat. Bo choć mieszkają na jednej ulicy, pracują w tej samej firmie, chodzą do tego samego lekarza, to złość i nienawiść wobec wrogiego plemienia wcale w nich nie zniknęła, ani nawet nie ostygła i wciąż w nich drzemie. Po tym filmie doktor Osadnik, który nigdy nie był ani w Ruandzie, ani nawetwAfryce, długoniemógł spać. Jego spokój został nadobre zmą- cony. Czuł, że teżmusi zrobić cośwyjątkowego, co zostanie zauważone i potrzebne dla tych ludzi z dalekiego kraju, na końcu świata. Wtedy w chorzowskim szpitalu wszyscy wiedzieli, że w piwnicach od dawna leżą stosy starego i nieużywanego sprzętu ortopedycznego, który miał być przetopiony. Nikt jednak nie chciał albo bał się podjąć ostateczną decyzję o wyrzuceniu całkiem dobrego jeszcze sprzętu Fot. archiwum B. Osadnika

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5